Konin zaczyna rok z ponad 32-milionowym deficytem budżetowym. Miasto mówi o oszczędnościach, zaciskaniu pasa i trudnych decyzjach. A jednocześnie… wypłaca nagrody sięgające kilkunastu tysięcy złotych.
Kto je dostał? Za co? I jak to się ma do zapewnień, że „pieniędzy nie ma”?
W pierwszym odcinku programu „Absurd po konińsku” sprawdzamy, jak wygląda matematyka w wykonaniu władz miasta — i dlaczego dla jednych kryzys oznacza wyrzeczenia, a dla innych dodatkowe przelewy.



