Piątek, 10 kwietnia 2026
Konin 4°C Koło 5°C Słupca 5°C Turek 5°C
Pilne

Biejat nie wie, ile Polacy płacą za ETS

Wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat w niedawnym wywiadzie nie potrafiła wskazać, jaki procent rachunków za prąd Polaków stanowią koszty unijnego systemu handlu emisjami ETS. Przedstawicielka Lewicy skupiła się w swojej wypowiedzi na budżetowych korzyściach płynących z mechanizmu oraz konieczności inwestowania tych środków w transformację energetyczną.

Kontrowersje wokół znajomości systemu ETS przez polityków

Podczas rozmowy z dziennikarzem Magdalena Biejat wykazała się ograniczoną wiedzą na temat szczegółowych składowych rachunków za energię elektryczną. Na bezpośrednie pytanie o udział kosztów ETS w opłatach ponoszonych przez obywateli, wicemarszałek odpowiedziała, że nie potrafi w tej chwili podać konkretnej wartości. Zamiast tego zaznaczyła, że system ten generuje około 4 miliardów euro wpływów do budżetu państwa, które powinny być przeznaczane na obniżanie cen energii w przyszłości poprzez modernizację sektora.

Polityk podkreśliła również stanowisko Lewicy, według którego obciążenia wynikające z transformacji energetycznej nie powinny spadać bezpośrednio na zwykłych obywateli. Według Biejat rozwiązaniem nie jest wystąpienie z systemu ETS, lecz jego renegocjacja i przedstawienie silnych argumentów na forum unijnym. Tymczasem faktyczne dane wskazują, że aż jedna czwarta wartości rachunków za prąd w Polsce wynika właśnie z funkcjonowania tego mechanizmu.

Wcześniejsze wypowiedzi o samochodach spalinowych i benzynowych

W materiale przypomniano także inną głośną wypowiedź Magdaleny Biejat, która wzbudziła dyskusje w mediach. Wicemarszałek stwierdziła wcześniej, że planowany zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych nie jest dużym problemem, gdyż będzie można je zastąpić samochodami benzynowymi. Wypowiedź ta została odebrana jako merytoryczne potknięcie w kontekście polityki klimatycznej UE.

Jednocześnie polityk wyraziła troskę o osoby zamieszkujące obszary wykluczone transportowo. Podkreśliła, że obywatele niemający alternatywy dla własnego auta nie mogą ponosić kosztów zbyt powolnego tempa przeprowadzania zmian w infrastrukturze energetycznej i transportowej kraju.

Udostępnij:

Zobacz również