Zakup 50 używanych wagonów z Niemiec przez PKP Intercity stał się przedmiotem burzliwej debaty publicznej oraz politycznej. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak broni transakcji, podkreślając bardzo dobry stan techniczny taboru, podczas gdy opozycja wytyka wiek pojazdów przekraczający pół wieku.
Kulisy zakupu taboru od Deutsche Bahn
Kontrowersyjna transakcja zakupu wagonów od niemieckiego przewoźnika Deutsche Bahn została sfinalizowana w ubiegłym roku. Tabor składa się z jednostek mających ponad 50 lat, co budzi pytania o zasadność takiej inwestycji w kontekście modernizacji polskiej kolei. Według nieoficjalnych informacji, na które powołuje się Gazeta Prawna, koszt zakupu wyniósł prawdopodobnie 93 miliony złotych. Minister Dariusz Klimczak twierdzi, że wagony kupiono za pół darmo, a ich stan techniczny pozwala na eksploatację z prędkością do 200 km/h. Pierwsze składy mają pojawić się na polskich torach pod koniec marca, posiadając pełną homologację do obsługi połączeń międzynarodowych.
Zarzuty opozycji i fabryka Cegielskiego
Sprawa zakupu taboru z zagranicy zdominowała ostatnie posiedzenie sejmowej komisji infrastruktury. Poseł Mariusz Krystian z PiS zwrócił uwagę, że najstarsze wagony pochodzą z 1975 roku i mogą zawierać szkodliwy azbest. Krytycy podnoszą, że inwestowanie w 50-letni sprzęt jest krokiem wstecz dla polskiego kolejnictwa. W dyskusji pojawił się wątek poznańskiej fabryki H. Cegielski, która miała dostarczyć 300 nowych wagonów wraz z opcją na kolejne 150 sztuk. Zdaniem polityków opozycji, gdyby nadzór nad tym kontraktem był właściwy, pasażerowie mogliby podróżować nowoczesnymi polskimi pociągami zamiast używanego taboru z Niemiec.
Bezpieczeństwo i przyszłość inwestycji w tabor
Obecna debata koncentruje się nie tylko na cenie zakupu, ale przede wszystkim na bezpieczeństwie pasażerów oraz przyszłych kosztach modernizacji. Eksperci i komentatorzy analizują, czy wieloletnie wagony faktycznie spełniają współczesne standardy komfortu i czy ich eksploatacja będzie opłacalna w dłuższej perspektywie. Ministerstwo infrastruktury utrzymuje, że zakup był okazją, która pozwoli szybko uzupełnić braki taborowe na trasach krajowych i zagranicznych, m.in. na Węgry.



