Wypowiedź kanclerza Niemiec, Friedricha Merza, wywołała burzę w polskich mediach i świecie polityki po tym, jak podczas wystąpienia w Stuttgarcie stwierdził on, że wojna na Ukrainie wkrótce potrwa dłużej niż II wojna światowa. Słowa te spotkały się z natychmiastową i ostrą reakcją byłego ministra edukacji Przemysława Czarnka, który przypomniał, że II wojna światowa rozpoczęła się 1 września 1939 roku napaścią Niemiec na Polskę i trwała ponad 5,5 roku, a nie 4 lata.
Przemysław Czarnek w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych określił wypowiedź kanclerza mianem „draństwa” i zarzucił mu ignorowanie faktów historycznych oraz agresji III Rzeszy na Polskę. W emocjonalnym tonie polityk PiS pytał Friedricha Merza, czy zapomniał on o tym, że to jego przodkowie napadli na Polskę w 1939 roku. Czarnek przypomniał również wcześniejszą wypowiedź kanclerza z Halle, w której ten miał nazwać Rosję największym sąsiadem Niemiec.
Były minister wykorzystał tę sytuację do uderzenia w obecny polski rząd, kierując pytania do premiera Donalda Tuska oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Nawiązał przy tym do wcześniejszych deklaracji ministra Sikorskiego o potrzebie silniejszej roli i przywództwa Niemiec w Europie, sugerując, że takie błędy historyczne kanclerza kompromitują tę wizję. Całe zdarzenie stało się kolejnym istotnym punktem napięcia w polsko-niemieckiej debacie o polityce historycznej oraz roli Niemiec w kontekście trwającej wojny na Ukrainie.



