Doszło do poważnego cyberataku na prywatną firmę MyDr, dostarczającą oprogramowanie medyczne. Wyciek danych objął informacje pacjentów, a przedstawiciele rządu wskazują, że prawdopodobną przyczyną zdarzenia był ludzki błąd.
Przyczyny i skutki incydentu w firmie MyDr
Spółka odpowiedzialna za prowadzenie elektronicznej dokumentacji medycznej potwierdziła w oficjalnym komunikacie, że padła celem cyberataku. Z baz systemu wykradziono obszerny pakiet cyfrowych dokumentów. Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka, powołując się na analizy branżowych portali, zaznaczył, że do przejęcia zasobów doszło najpewniej w wyniku błędu człowieka. Incydent szczegółowo bada obecnie Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK). Skradzione pliki trafiły w ręce przestępców, jednak do tej pory nie opublikowano ich publicznie w sieci.
Naczelna Izba Lekarska przypomina, że podmioty lecznicze stosujące ten system muszą zweryfikować zakres naruszenia. Jeżeli zaistniały incydent stwarza wysokie ryzyko dla pacjentów, placówki mają prawny obowiązek poinformować pokrzywdzone osoby. Jeśli wstępne szacunki dotyczące liczby poszkodowanych potwierdzą się, pojawienie się luk w zabezpieczeniach stanie się jednym z największych naruszeń prywatności medycznej w historii kraju.
Działania profilaktyczne oraz apel Ministerstwa Cyfryzacji
Przedstawiciele rządu apelują do obywateli o zachowanie spokoju i podjęcie natychmiastowych kroków ochronnych. Wicepremier oraz minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski wezwał Polaków do pilnego zastrzeżenia numeru PESEL w oficjalnych systemach państwowych. Resort zapowiada także uruchomienie narzędzia, które umożliwi sprawne weryfikowanie, czy konkretne informacje personalne znalazły się w przejętej przez hakerów bazie.
Zachęcamy do obejrzenia materiału wideo, aby poznać wszystkie szczegóły oraz zalecenia dotyczące bezpieczeństwa!



