Czwartek, 14 maja 2026
Konin 16°C Koło 16°C Słupca 14°C Turek 16°C
Pilne

Złodziejski rajd zakończony na drzewie. Włamywacze zatrzymani po policyjnym pościgu

Zuchwały pościg za włamywaczami w Koziegłowach zakończył się spektakularnym wypadkiem, gdy uciekający Citroën uderzył w drzewo. Policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy systematycznie okradali jedną z lokalnych firm, powodując straty opiewające na ogromne kwoty.

Kradzieże na pół miliona złotych i niebezpieczna ucieczka

Śledczy ustalili, że dwaj sprawcy wielokrotnie włamywali się na teren tego samego przedsiębiorstwa w Koziegłowach pod Poznaniem. Ich głównym celem były kable i przewody elektryczne, których łącznie skradli blisko 4,5 kilometra. Ponadto łupem włamywaczy padły wartościowe elektronarzędzia. Całkowita wartość strat poniesionych przez firmę została oszacowana na blisko pół miliona złotych. Większość skradzionych materiałów podejrzani sprzedawali w okolicznych skupach złomu.

Przełom w sprawie nastąpił na początku kwietnia, kiedy funkcjonariusze namierzyli sprawców na gorącym uczynku. Mężczyźni podjęli próbę ucieczki samochodem osobowym marki Citroën, ignorując przy tym sygnały świetlne i dźwiękowe radiowozów. Podczas pościgu kierowca celowo uderzył w policyjny pojazd, próbując zablokować drogę i utorować sobie przejazd. Brawurowa jazda zakończyła się kilkadziesiąt metrów dalej, gdy kierujący stracił panowanie nad autem, uderzył w krawężnik i wjechał prosto w drzewo.

Recydywa i surowe konsekwencje prawne

Po wypadku policjanci natychmiast obezwładnili i zatrzymali obu pasażerów Citroëna. W toku czynności procesowych wyszło na jaw, że kierowca uciekał pod wpływem narkotyków. Obaj mężczyźni usłyszeli już prokuratorskie zarzuty, a ich sytuację pogarsza fakt, że działali w warunkach recydywy. Część skradzionego mienia udało się odzyskać i zabezpieczyć jako dowód w sprawie.

Decyzją sądu obaj sprawcy trafili do aresztu tymczasowego na okres trzech miesięcy. Za kradzieże z włamaniem, zniszczenie mienia oraz niebezpieczną jazdę w warunkach powrotu do przestępstwa grozi im teraz kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy, a śledczy sprawdzają, czy zatrzymani nie mają związku z innymi podobnymi zdarzeniami w regionie.

Udostępnij:

Zobacz również