Ceny paliw w Polsce wykazują silną tendencję wzrostową, co wywołuje intensywne dyskusje na scenie politycznej oraz obawy wśród kierowców. Sytuacja na rynku energii staje się coraz bardziej napięta ze względu na czynniki globalne oraz brak porozumienia w parlamencie co do projektów osłonowych.
Spór o projekt ustawy obniżającej ceny paliw
W centrum politycznego sporu znajduje się projekt ustawy Prawa i Sprawiedliwości, który od kilkunastu dni czeka na procedowanie w Sejmie. Przemysław Czarnek, były minister edukacji, w mediach społecznościowych ostro skrytykował rząd, zarzucając wstrzymywanie prac nad dokumentem. Według polityka PiS, projekt jest celowo przetrzymywany w konsultacjach aż do początku kwietnia, co bezpośrednio uderza w polskie gospodarstwa domowe.
Czarnek wskazał na konkretne przykłady państw, takich jak Włochy, Hiszpania, Chorwacja czy Japonia, które podjęły już działania mające na celu obniżenie cen paliw u siebie. Jako przykład aktualnych, wysokich stawek podał stację Orlen w Jastkowie, gdzie cena benzyny 95 wynosiła 7,29 zł, a oleju napędowego aż 8,19 zł.
Prognozy ekspertów i rekordowe ceny diesla
Analitycy rynku paliw ostrzegają, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Główną przyczyną wzrostów jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, która winduje ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę i ogranicza globalne dostawy. Eksperci przewidują, że w najbliższych dniach średnia cena diesla w Polsce może przekroczyć barierę 8 zł za litr. Oznaczałoby to powrót do rekordowych poziomów notowanych ostatnio w październiku 2022 roku.
Mimo że Orlen stara się ograniczać marże i oferuje rabaty dla użytkowników aplikacji Vitay, wpływ czynników globalnych jest obecnie dominujący. Jeśli niepokój na Bliskim Wschodzie nie ustąpi, dalszy wzrost cen paliw na polskich stacjach może być niemożliwy do zatrzymania, co odbije się na kosztach transportu i cenach produktów w sklepach.



