Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz opowiedziała się przeciwko planowanemu rozszerzeniu unijnego systemu handlu emisjami ETS2, który ma objąć transport prywatny i budownictwo. Nowe regulacje unijne budzą sprzeciw ze względu na prognozowany wzrost kosztów ogrzewania oraz cen paliw dla obywateli już od 2028 roku.
Skutki wprowadzenia systemu ETS2 w Polsce
System ETS2 zakłada nałożenie dodatkowych opłat za emisję pochodzącą z indywidualnych systemów grzewczych oraz transportu samochodowego. Według minister Pełczyńskiej-Nałęcz, rozwiązanie to uderzy bezpośrednio w portfele Polaków, karząc ich za korzystanie z samochodów spalinowych. Zdaniem szefowej resortu funduszy, system ten nigdy nie powinien wejść w życie i należy go zlikwidować, zanim zaczną obowiązywać nowe przepisy. Opinia ta wywołała szeroką dyskusję, wskazując na potencjalne ryzyko pogłębienia zjawiska ubóstwa energetycznego w kraju.
Polityczna zgoda w kwestii opłat emisyjnych
Sprzeciw wobec ETS2 stał się punktem wspólnym dla przedstawicieli różnych obozów politycznych, co zauważył europoseł Michał Dworczyk. Podkreślił on, że w tej konkretnej sprawie głos minister jest zbieżny ze stanowiskiem prezentowanym przez Prawo i Sprawiedliwość. Do debaty włączył się również premier Donald tusk, informując o działaniach na forum europejskim mających na celu ograniczenie negatywnych skutków systemu ETS. Z kolei prezydent Karol Nawrocki wezwał do całkowitego odejścia od systemów ETS i ETS2, ostrzegając przed osłabieniem konkurencyjności polskiej gospodarki.



