Samorządy od lat borykają się z problemem nielegalnych napisów i malowideł na elewacjach budynków. Choć mieszkańcy oczekują szybkiej reakcji, urzędnicy często nie mogą interweniować ze względu na prawo własności, które zabrania odmalowania prywatnej elewacji bez zgody właściciela. Uzyskanie takiej zgody bywa niezwykle trudne, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie budynki mają wielu współwłaścicieli, z których część przebywa za granicą lub jest trudna do ustalenia, co powoduje, że procedury trwają latami.
Z informacji medialnych wynika, że w marcu parlament ma zająć się projektem ustawy, który da gminom nowe, skuteczne narzędzia do walki z wandalizmem. Kluczowa propozycja zakłada, że w uzasadnionych przypadkach, gdy przemawia za tym interes publiczny, samorząd będzie mógł usunąć nielegalne graffiti nawet bez zgody właściciela nieruchomości. Takie rozwiązanie pozwoliłoby na realne przyspieszenie działań rewitalizacyjnych i skuteczniejsze dbanie o estetykę przestrzeni publicznej bez konieczności czekania na uporządkowanie skomplikowanych formalności.
Najwięcej kontrowersji budzi jednak kwestia finansowania nowych uprawnień. Według wstępnych ustaleń koszty czyszczenia ścian miałaby ponosić gmina, nawet w przypadku budynków prywatnych. Samorządowcy podkreślają, że przepisy wymagają doprecyzowania, aby nowe prawo nie stało się zbyt dużym obciążeniem dla lokalnych budżetów. Pojawiają się pytania o możliwość obciążania kosztami właścicieli w przyszłości lub skuteczniejsze dochodzenie należności bezpośrednio od sprawców wandalizmu.



